"Piękne Istoty" Kami Garcia & Margaret Stohl, opowiada o chłopaku, Ethanie, który zamieszkuje nudne miasteczko, Gatlin. Film zanim pojawi się u nich w kinie jest już wydany na DVD, oraz wszyscy mieszkańcy znają historię innych. Ten kto nie chodzi do kościoła w niedziele, jest uważany za gorszego i wyjętego spoza nawias społeczeństwa w tym miasteczku. Każdy zna historię innych i każdy ma tak samo nudne życie jak inni. Ethan od lat marzy o podróżach, dużo czyta oraz śni- ale sny w których chce uratować dziewczynę, która ma zasłoniętą twarz. Nie wie kim ona jest, aż pewnego dnia w szkole pojawia się nowa uczennica, bratanka wuja Macona, Lena Duchannes.Szczerze mówiąc, jestem zawiedziona. Myślałam, że książka mnie zachwyci oraz 'wciągnie' mnie do innego świata, ale tak się nie stało. Oczywiście zdarzały się momenty kiedy nie mogłam oderwać oczu od liter, ale przez książkę przebrnęłam bardzo ciężko. Czytałam i czytałam, aż tu się skończyła. Akcja rozwinęła się dopiero pod koniec, choć zdarzały się też sytuacje, które mroziły krew w żyłach.
Książka też jest intrygująca, kryjąca tajemnice. Zachwyciła mnie okładka, która jest urozmaicona w różne wzory. Czytając ją, nie mogłam się doczekać urodzin bohaterki, bo tylko wtedy mogłam poznać odpowiedzi na pytania, które zaczęły kumulować się w mojej głowie podczas czytania.
Miłość między Etahnem, a Leną również była ujmująca. Walczyli o nią ile tylko mogli, pokonywali przeszkody napotkane na drodze i pewnie będą je wciąż pokonywać póki nie będą ze sobą, choć pewnie to będzie trudne zadanie.
Niestety mimo to, ta książka otrzymuje ode mnie tylko 2 punkty, gdyż na więcej, moim zdaniem, nie zasługuje. Zdanie innych czytelników jest odmienne, ale ja nie sięgnę po kolejny tom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz