piątek, 30 sierpnia 2013

Gwiazd Naszych Wina

Gwiazd Naszych Wina, autorstwa Johna Greena, jest niezwykle ujmującą jak i wzruszającą opowieścią o dwojgu zakochanych w sobie ludzi, o jakich kiedykolwiek czytałam. Ta historia nie opiera się głównie na miłości, ale również na życiu codziennym ludzi, którzy jeszcze nie zobaczyli prawdziwego świata, który tak naprawdę nie jest kolorowy, choć mogłoby się tak wydawać. Ta książka odpowiada na pytania dotyczące prostych rzeczy czy uczuć.

„Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje.”


Szesnastoletnia Hazel, choć choruje na raka już dawno pogodziła się ze swoją przyszłym odejściem. Jej codziennością jest chodzenie z butlą tlenową, która utrzymuje ją przy życiu. Chodzi też na spotkania wsparcia, gdzie poznaje Augustusa. 
 Autor przedstawił swoje zdanie o śmierci, o tym czy ludzie zostawiają jakiś ślad po sobie, oraz czy warto ostatnie chwile swojego życia spędzić szczęśliwie czy też nie. 

„Czasami trafiasz na książkę, która przepełnia cię dziwną ewangeliczną gorliwością oraz niezachwianą pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają. Ale są też dzieła takie jak to, o których możesz opowiadać innym, książki tak rzadkie i wyjątkowe, i twoje, że dzielenie się nimi wydaje się niemalże zdradą.”

Po przeczytaniu tej książki, nie przeczę, że wzruszyła mnie do tego stopnia, że płakałam aż cztery godziny. Nigdy nie wiedziałam jak czują się osoby, które chorują na różne choroby. Domyślałam się, ale teraz wiem, że to nic w porównaniu z tym co wyczytałam z tej książki. Nieoczekiwany obrót akcji, szokujące zakończenie, po prostu idealna do czytania pod kocem z kubkiem gorącej czekolady. 
Moja ocena dla tej książki wynosi 4, gdyż mimo wszystko, książka jest dość nudząca na początku, a choć końcówka jest inspirująca i wzruszająca, nie mam serca przyznać tej książce aż 5 punktów.

Upadli

Seria Upadłych jak najbardziej przypadła mi do gustu. Luce Price, która popełniła błędy trafia do szkoly Sword & Cross w dusznej Georgii. Już pierwszego dnia poznaje tajemniczego Daniela, który skutecznie chce dać do zrozumienia dziewczynie, że nie ma ochoty mieć z nią nic wspólnego. Lecz po czasie i on ulega, przez co wywołuje wojnę. A między kim? Między upadłymi aniołami. 

 „Nikt nigdy nie zwycięża. Jeden anioł właściwie nie ma możliwości zniszczyć drugiego. Po prostu tłuczemy się, aż w końcu wszyscy mają dosyć i robimy sobie przerwę.”


Wojna, walka o miłość przeradza się w ukryte przed sobą tajemnice, oraz poznanych nowych przyjaciół i wrogów. Co z tego wyniknie w kolejnych częściach? Tego nie wie nikt, więc Luce postanawia odkryć prawdę, którą wszyscy przed nią kryją. 


„W najlepszym wypadku zaufanie jest próżnym zajęciem. W najgorszym może doprowadzić do śmierci”

Każdą część czytałam z wstrzymanym powietrzem i nie mogłam się doczekać końca, a kiedy ono nadeszło, nie chciałam go. Po przeczytaniu pierwszej części, nigdy bym nie posądziłabym o koniec całej serii. Akcja rozwija się w każdej z części. Moim zdaniem najnudniejsza i najmniej interesujące jest Udręka, choć późniejsze części nie pozwolą ci się oderwać choć na chwilę. 
 Choć darzę tę serię jakimś uczuciem, nie chce przyznawać mu aż 5 punktów. Daje tej serii 4 punkty, przez to, że niekiedy sięgałam po daną część tylko dlatego, że mi się nudziło, a nie dlatego, że musiałam ją przeczytać bo nie mogłam się powstrzymać. Ale mimo wszystko, ta seria jest dla mnie bardzo ważna i leży na najwyższej półce.


Piękne Istoty


"Piękne Istoty" Kami Garcia & Margaret Stohl, opowiada o chłopaku, Ethanie, który zamieszkuje nudne miasteczko, Gatlin. Film zanim pojawi się u nich w kinie jest już wydany na DVD, oraz wszyscy mieszkańcy znają historię innych. Ten kto nie chodzi do kościoła w niedziele, jest uważany za gorszego i wyjętego spoza nawias społeczeństwa w tym miasteczku. Każdy zna historię innych i każdy ma tak samo nudne życie jak inni. Ethan od lat marzy o podróżach, dużo czyta oraz śni- ale sny w których chce uratować dziewczynę, która ma zasłoniętą twarz. Nie wie kim ona jest, aż pewnego dnia w szkole pojawia się nowa uczennica, bratanka wuja Macona, Lena Duchannes.
 Szczerze mówiąc, jestem zawiedziona. Myślałam, że książka mnie zachwyci oraz 'wciągnie' mnie do innego świata, ale tak się nie stało. Oczywiście zdarzały się momenty kiedy nie mogłam oderwać oczu od liter, ale przez książkę przebrnęłam bardzo ciężko. Czytałam i czytałam, aż tu się skończyła. Akcja rozwinęła się dopiero pod koniec, choć zdarzały się też sytuacje, które mroziły krew w żyłach.
Książka też jest intrygująca, kryjąca tajemnice. Zachwyciła mnie okładka, która jest urozmaicona w różne wzory. Czytając ją, nie mogłam się doczekać urodzin bohaterki, bo tylko wtedy mogłam poznać odpowiedzi na pytania, które zaczęły kumulować się w mojej głowie podczas czytania.
 Miłość między Etahnem, a Leną również była ujmująca. Walczyli o nią ile tylko mogli, pokonywali przeszkody napotkane na drodze i pewnie będą je wciąż pokonywać póki nie będą ze sobą, choć pewnie to będzie trudne zadanie.
  Niestety mimo to, ta książka otrzymuje ode mnie tylko 2 punkty, gdyż na więcej, moim zdaniem, nie zasługuje. Zdanie innych czytelników jest odmienne, ale ja nie sięgnę po kolejny tom.